Wspieramy pieski w potrzebie. 5% zysku przekazujemy co miesiąc psim fundacjom i schroniskom.🐕

Szukaj

O nas


Cześć! 

Z tej strony Maria, Wawrzyniec i Filet - poznajcie nasze stado. 

Na co dzień mieszkamy w Warszawie, ale pochodzimy z Zakopanego, gdzie często przyjeżdżamy odwiedzić naszych Rodziców. Maria studiuje w Kolegium “Artes Liberales”, Wawrzyniec jest muzykiem, a Filet - odkąd tylko dostał telefon, nie widzi świata poza Instagramem.

Fileta adoptowaliśmy w czerwcu 2018 r., natomiast decyzję o przygarnięciu psa podjęliśmy na długo wcześniej. Od dawna byliśmy zakochani w chartach, w związku z czym zaczęliśmy szukać potrzebujących chudzielców w typie tej rasy, wyznaczając sobie górną granicę psiej wagi na 15 kg, czyli mniej więcej wielkość whippeta. Po kilku dniach internetowych poszukiwań dostaliśmy informację o Brunie, whippecie z chorym serduszkiem. Urodził się w hodowli, jako szczeniak został sprzedany, jednak po zdiagnozowaniu u niego wady serca nowi opiekunowie zwrócili go do hodowczyni. Szybko skontaktowaliśmy się z Ewą, która wraz ze swoją córką Pauliną oprócz hodowli whippetów prowadzi też dom tymczasowy, w ramach którego leczy i pomaga psom. Ogłoszenie w sprawie adopcji Bruna nigdy nie trafiło do internetu, a my dowiedzieliśmy się o sprawie z prywatnej wiadomości.



Ewa przez kilka dni przeprowadzała z nami dokładny wywiad, żeby upewnić się, że będziemy odpowiednimi i odpowiedzialnymi opiekunami dla jej podopiecznego. Opowiedziała nam też dokładnie na czym polega i jak objawia się wada serca, którą ma Bruno, a także zaznajomiła nas ze szczegółami związanymi z leczeniem i diagnostyką na przyszłość. Po dogadaniu wszelkich szczegółów, w umówionym terminie wyruszyliśmy na Dolny Śląsk po Bruna, który już w naszych głowach funkcjonował jak Filet. Na miejscu okazał się nieco większy niż zakładaliśmy, ale oczywiście kryterium maksymalnej wagi szybko przestało istnieć, kiedy tylko nadszedł czas pierwszego kontaktu z całą wesołą psią ekipą u Ewy i Pauliny. Po bardzo miłym, kilkugodzinnym zapoznaniu się wyruszyliśmy w naszą pierwszą wspólną podróż do Zakopanego. Byliśmy przygotowani na to, że Filet będzie potrzebował paru tygodni na adaptację w nowej rodzinie, pozbycie się smutku i tęsknoty za swoją mamą i rodzeństwem, z którymi przez ostatni czas mieszkał, jednak ku naszemu zaskoczeniu okres przejściowy trwał zaledwie dzień lub dwa.



Od pierwszych chwil nie odstępował nas na krok, my również nie pozostaliśmy dłużni i każdą chwilę oraz pełną uwagę poświęciliśmy jemu. Myśląc o naszych początkach z perspektywy czasu, mamy wrażenie, że popełniliśmy błąd i nasza nadopiekuńczość może być jedną z przyczyn problemu separacyjnego. Warto zwrócić też uwagę, że adoptowaliśmy Fileta w momencie kiedy miał półtora roku, a więc był już prawie dorosłym psem, i choć w domu Ewy, gdzie żył z kilkoma innymi psami nie miał żadnego problemu z zostawaniem, to całkowita samotność, nawet kilkuminutowa, stała się dla niego udręką.



Po dwóch latach wspólnego życia możemy powiedzieć, że adopcja Fileta była świetną decyzją. Nauczyliśmy się mnóstwa rzeczy o psach i od psów, a na spacerach poznaliśmy wielu ciekawych ludzi z sąsiedztwa, z którymi często spotykamy się na ochockich ulicach. Ciągle zmagamy się z problemem separacyjnym, ale dzięki pomocy specjalistek rzeczy, które wydawały się z początku niemożliwe stają się rzeczywistością, a z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej.

Filet towarzyszy nam w podróżach małych i dużych, chodzi z nami do kawiarni, restauracji i barów, zwiedzamy też razem psiolubne miejsca takie jak muzea i galerie, wysłuchał już niejednego koncertu, po prostu - jest członkiem naszej rodziny.


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów