Wspieramy pieski w potrzebie. 5% zysku przekazujemy co miesiąc psim fundacjom i schroniskom.🐕

LickiMata - tacka do wylizywania dla psa i kota
20.jpg

Maty spowalniające to kolejny punkt z naszego fileciego niezbędnika. Odkąd mamy je u siebie w domu są w ciągłym użytku, bo korzystamy z nich praktycznie codziennie. Ich nazwa odnosi się oczywiście do wylizywania przez psa mokrej karmy, przez co czas trwania posiłku się wydłuża, a Filet zamiast wciągać jedzenie jak do przemysłowego odkurzacza, dzięki takiej macie jest w stanie zjeść je w tempie przypominającym długość posiłku kulturalnego człowieka. Na rynku dostępnych jest kilka rodzajów Lickimat, od klasycznych gumowych tacek z wypustkami i zróżnicowaną strukturą, większych misek w kształcie kości, na fikuśnych półkulach kończąc. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o design, to są to naprawdę dobrze dopracowane psie produkty, które dodatkowo występują w wielu kolorach cieszących oczy opiekunów psów i kotów.

Podstawową, ale nie jedyną korzyścią płynącą z lickimaty jest oczywiście spowolnienie posiłku. Oprócz tego tacki sprawdzą się jako wyciszacze psich emocji - poprzez długie lizanie, szczególnie zamrożonego jedzenia, zestresowany pies może znaleźć chwilę na ostudzenie swojego entuzjazmu i się zmęczyć. Zmęczyć oczywiście w rozumieniu dobrej zabawy, podczas której zwierzę za węchowy i intelektualny wysiłek jest momentalnie nagradzane rozpływającym się w ustach/pysku kawałkiem mięsa czy innego granulatu. Jest to bardzo pomocne w wielu sytuacjach związanych właśnie z rozproszeniem, czy nadreaktywnością. 

Przez ostatni miesiąc przetestowaliśmy dla Was pięć różnych mat, które staraliśmy się sklasyfikować na podstawie kilku parametrów - poniżej przedstawiamy nasze wnioski i luźne obserwacje. Na koniec odpowiadamy jeszcze na najczęściej zadawanie pytania w temacie Lickmat.


LickiMat Playdate Deluxe

Mata jest kwadratem o boku około 20cm, od spodu i po bokach wykonana jest z plastiku, wypełnienie jest wykonane z miękkiej, ale wytrzymałej gumy, a wzory są ułożone w kształt małych, dwu-centymetrowych kwadracików. Spód jest wyposażony w cztery gumowe wypustki w każdym z rogów, dzięki czemu mata stoi na ziemi stabilnie i nie przesuwa się aż tak bardzo podczas lizania. Nakładanie pokarmu jest bardzo proste, ale żeby wypełnić w niej wszystkie szczeliny lepiej wybrać psi pasztet, bo mokrą karmę o niejednorodnej konsystencji trudno będzie równomiernie rozprowadzić. Z tą matą mieliśmy już do czynienia wcześniej przy okazji opieki nad Summer (pieską naszych znajomych, która była u nas na prawie 3 tygodniowej kolonii) i Pangą i zarówno jedna, jak i druga dosyć mocno pogryzła gumowy środek. Małe szczenięce ząbki chwytały za kawałek silikonu i tym samym go nadrywały. Nie było szansy na połknięcie i zadławienie, miało to wpływ tylko na aspekt wizualny.

Wylizanie całości w przypadku niezamrożonego jedzenia zajmuje Filetowi ok. 8 minut, a kiedy tacka jest wyjęta z zamrażarki ok. 25. Do plusów zaliczamy wysoką jakość wykonania oraz to, że można ją myć w zmywarce, natomiast musimy odnotować spory minus - podczas mycia ręcznego pod bieżącą wodą strumień odbija się od maty i pryska we wszystkie strony łącznie z koszulką i twarzą zmywającego - coś jak z myciem łyżeczki - trzeba uważać :)


LickiMat Soother Deluxe Tuff

Jeśli chodzi o wykonanie, wymiary i design jest to niemalże taka sama mata, jak ta opisywana wyżej, natomiast różni się wzorkiem do wylizywania. Tym razem mamy do czynienia z gumowymi wypustkami, które wyglądają jakby miały psa masować po języku. Filet bardzo lubi tę matę, ale czasami zdarza mu się nie dokończyć jej za jednym zamachem - robi sobie przerwy i po chwili wraca do roboty. Przy tym wzorze pies nie ma możliwości podważania jedzenia językiem i wydostawania większych kawałków, wszystko musi być dokładnie wylizane od góry, a język musi się nieźle nagimnastykować. Dobrze nakłada się na nią zarówno pasztet, jak i mokrą karmę - my najczęściej używamy puszek z Doliny Noteci (ta z kaczką się świetnie rozsmarowuje). Tak jak poprzedni produkt mata ta może być myta w zmywarce, a zmywanie ręczne jest o niebo przyjemniejsze, bo w tym przypadku nie ma ryzyka, że woda nas opryska, bo nie za bardzo ma się od czego nieprzewidywalnie odbić. Generalnie wszystkie tacki myje się dosyć łatwo (te, które za nas myje zmywarka to już w ogóle), ale warto zaopatrzyć się w szczotkę, która jeszcze usprawni cały proces.



LickiMat Buddy (wersja mniejsza)

 Kolejna propozycja tej samej firmy jest już nieco innym produktem niż dwa poprzednio opisywane. Co prawda jest prawie takich samych rozmiarów, ale jest zrobiona w całości z gumy i nie ma tutaj wyraźnego podziału na obudowę i wypełnienie. Wynikające z tego plusy są takie, że można tę matę złożyć na pół, a nawet na cztery, jest także znacznie lżejsza, dzięki czemu zajmuje bardzo mało miejsca i jesteśmy w stanie włożyć ją nawet do kieszeni. Wydaje się to być dobrym rozwiązaniem dla opiekunów, którzy będą chcieli z niej korzystać poza domem. Warto wspomnieć, że ta mata występuje również w wersji ze wzmocnieniem, a poprzednie dwie można kupić bez niego - dla każdego coś dobrego.

Powierzchnia do zlizywania jest wypełniona krzyżykami, pomiędzy którymi przestrzenie robią się całkiem spore, dzięki czemu pies może wydostawać większe kawałki jedzenia na raz. Maty nie można myć w zmywarce (my nieopatrznie raz to zrobiliśmy i trochę się zdeformowała), ale za to można wsadzać do mikrofalówki - taka informacja znajduje się na obwódce, więc jakby ktoś chciał zaserwować swojemu podopiecznemu danie na ciepło, to tutaj majmy taką możliwość :) Tak jak dwie poprzednie, ta również jest “freezer friendly”, więc mięsna przekąska lodowa też wchodzi w grę. Występuje też w wersji większej 28cm x 28cm.


Tacka do wylizywanie Trixie

Trixie jest w zasadzie takich samych rozmiarów i podobnej budowy jak poprzednie trzy maty. Różnica polega głównie na tym, że powierzchnia do wylizywania składa z różnych wzorów, a wypukłość ich w różnych miejscach ma inną wysokość. Skutkuje to tym, że w ramach jednego produktu mamy różne skale trudności wyciągnięcia żarełka. Od góry mamy sześciokąty, pośrodku fale, a na samym dole podłużne wypustki ustawione równolegle i prostopadle względem dolnej krawędzi. Mata może być myta w zmywarce, a w przypadku mycia ręcznego trzeba uważać, bo podobnie jak pierwsza opisywana - pryska w różne strony. Czas lizania taki jak przy wcześniejszych. Jakość wykonania nie pozostawia nic do życzenia, jest trwała i po kilkukrotnym użyciu nie nosi śladów zniszczeń. Przez to, że wypustki są trochę większa, niż w pozostałych, to zarówno Filet, jak i Szprotka nie mieli problemu z tym, żeby wylizać ją do czysta.


LickiMat Slodog

Czas na ostatnią Lickimatę - ogromna, czerwona kość pasowałaby zarówno do zestawienia misek spowalniających jak i mat do lizania, ciężko nam ją jednoznacznie określić. Jest na tyle duża, że mieści się w niej całe śniadanko czy kolacja Fileta, a najczęściej robimy tak, że rozsmarowujemy na całej powierzchni mokrą karmę i wtykamy w to granulat, Filet to uwielbia, zwłaszcza jak po przyjściu z porannej sikupy tak przygotowany posiłek już na niego czeka. Rozprawia się z nią zawsze dosyć szybko, bo nie musi za bardzo kombinować ani wykręcać języka - wystarczy lizać, powierzchnia jest śliska, zagłębienia półokrągłe, satysfakcja gwarantowana. Czerwona kość jest zawsze dobrze doczyszczona przez Fileta i w przeciwieństwie do typowych mat nie ma potrzeby mycia jej po każdym użyciu. Nigdy jej nie zamrażaliśmy, bo nie mamy tyle miejsca w zamrażarce :)


Mamy nadzieję, że nasze podsumowanie rozjaśni Wam co to są lickmaty, w jakim celu je stosować i którą z nich wybrać dla Waszego pieska. Filet po miesiącu stosowania ciagle jest bardzo podjarany wizją długiego lizanka i myślę, że to mu się nie znudzi. Bardzo polecamy stosowanie takich rozwiązań, widzimy w nim same plusy zero minusów. Maty do testów otrzymaliśmy od sklepu internetowego hubun.pl

Kod zniżkowy obowiązujący przez 3 dni na cały koszyk w sklepie hubun.pl to LIZANKO10

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl